poniedziałek, 3 kwietnia 2017

HELIKOBAKTER- W TEJ SYTUACJI CZUJĘ SIĘ ZUPEŁNIE BEZRADNA

KUŹNIA HOME - OPISANE Z DOMU

Dzisiaj rozwinę temat, który dla jednych jest tematem wstydliwym, a dla innych wręcz przeciwnie. W każdym razie każdego kogo dotknie ten problem, chciałby na ten temat wiedzieć wszystko. W dzisiejszych realiach jesteśmy coraz bardziej otwarci na tematy krępujące. Bo co jak to Nas bezpośrednio dopadnie jakiś tam niechciany temat? Jak to wtedy człowiek musi poszperać tu i tam, żeby coś więcej wiedzieć. Internet Nam daje dziś duże możliwości. Niestety czasem i to nie wystarczy...
 Zapraszam Was do historii, w której opisuje problem zetknięcia się z helikobatkerem pyroli.  Czytajcie do końca, a wyjaśnię co to takiego.
 Dał się u Mnie we znaki dwa lata temu, a kiedy się u Mnie zadomowił?, tego nie wiem. Nie będę dziś koloryzować, po postu bez ogródek. Byliśmy z mężem i dziećmi na wakacjach, a Ja wylądowałam w szpitalu w Koszalinie. No tam Mnie jeszcze nie widzieli, teraz z tego żaruje, tak, ale wtedy nie było Mi do śmiechu. Obudził Mnie lekki ból żołądka, myślałam, że się z tym uporam, że wezmę jakiś środek przeciwbólowy i Mi przejdzie, ale tak nie było, wręcz było coraz gorzej. Obudziłam męża, by Mi jakoś pomógł, ponieważ po zaledwie 15- tu minutach zwijałam się już z bólu na podłodze. Przyznam, że w tym czasie byłam już po dwóch porodach naturalnych i może nie były to porody bardzo długie, jednak sam fakt urodzenia o czymś świadczy. Jakiś tam próg wytrzymałości mam. A więc zwijałam się już z bólu, myśląc o najgorszym, to jest ból podobny do ataku zawału serca, teraz to wiem, z wiadomego źródła, wtedy myślałam, że umieram. Mąż nie czekał długo, zadzwonił po pogotowie, muszę nadmienić, że byłam wtedy w ciąży z trzecim dzieckiem. Była to dla Mnie katorga, z jednej strony nie masz już sił, i nie wiesz ile to potrwa, już nawet nie myślisz racjonalnie, jednak uderza Cię fakt, że masz pod sercem Twoje dziecko i co z Nim jest, co się z Nim dzieje, jak Ty konasz na podłodze i myślisz, że zaraz wyzioniesz ducha. Nie życzę nikomu takiej sytuacji. Nie wiedziałam wtedy o tej bakterii, o tym całym cholerstwie, który nazywa się helikobakterem. Po prostu zjadłam zapiekankę na kolację, na którą miałam olbrzymią ochotę, a która dla Mnie wtedy okazała się być, jak zatrute jabłko dla królewny śnieżki. Jedyne co mi pomogło, by zatrzymać ten cały horror, to ogromny zastrzyk w moje cztery litery zwanymi dalej "dupskiem" mega dawki NOSPY. , która jak wiadomo działa rozkurczowo. Później nospa co dwie godziny, magnez i wiele innych nawet nie wiem do końca czego, fakt, że pomogło i nie zaszkodziło Naszemu dziecku. ....
 Padło hasło na pewno ma pani HELIKOBAKTER PYROLI, wyjaśniając znaczenie tego słowa.... I tak zleciało, zmiana diety, jedzenie lekkostrawne, uporanie się z tą całą wiedzą na temat tej bakteri i pogodzenie się na jakiś czas z tą całą sytuacją.

 Helikobaktera można wyeliminować antybiotykami, kuracja trwa trzy tygodnie, jednak daje szanse wyleczenia go w 90% i nie można go leczyć będąc w ciąży.
- usłyszałam od leakrza.

 Więc musiałam trzymać dietę...Lekkostrawna dieta łagodzi objawy i zmniejsza ryzyko wystąpienia bólu. Sytuacja jednak się powtórzyła po zjedzieniu jajecznicy, smaki w ciąży były nieraz silniejsze i naiwność, że może Mnie nie złapie. Jednak nie udało się, pewnego wieczoru sytuacja się powtórzyła, wtedy dawka nospy i mięta na niestrawność już nie pomogła. Mój M nie mógł długo na to patrzeć, od razu zadzwonił po pogotowie...kolejny "wypad karetką do szpitala" choć i tak drogi nie pamiętam i nie wiem jak się tam dostałam. Nawet nie potrafię opisać tego cholernego uczucia. Znowu udało sie Nam wyjśc z tego cało, no nie do końca zdrowo, bo problem pozostał...

 I tak też nauczyłam się powoli z tym żyć, po urodzeniu karmienie piersią było dla Mnie cenniejsze, więc musiałam to wytrzymać. Kuracja antybiotykami odpadała przy piciu przez małej "dydusia". Ataki się powtarzały, był nawet moment, że raz nie zauważyłam, że skończyła mi się nospa, której już tylko trzy dawki forte pomagały, a w nocy, no dokładnie o 4 nad ranem obudził Mnie silny ból, ten sam co zawsze, który od TAK nie przechodzi, tylko się jeszcze pogłębia. Mój mąż pojechał do całodobowej apteki, nie chciałam kolejnego pogotowia, wiedziałam, że jak zażyje nospę to Mi przejdzie...i wiecie co, to były moje najdłuższe 20 minut w Moim życiu... Nauczyłam się nie panikować, tylko przeczekać ten najgorszy moment, w którym wiesz, że musisz wytrzymać, bo masz dla Kogo, a tak naprawdę po prostu się nie da...Leżysz jak kłoda na lewym boku, bo podobno tak najlepiej. Ponieważ taka pozycja pomaga w tej całej sytuacji jakkolwiek egzystować, a tak naprawdę nic to nie daje... Powoli rozumiesz jak czuję się człowiek uzależniony, kiedy to cierpi i czeka na kolejną dawkę... 

 Po odstawieniu karmienia wzięłam dwa antybiotyki na okres trzech tygodni i pomogło, było super, zero bólu żołądka, dało się nawet o tym zapomnieć, niestety tylko przez miesiąc. Po skończeniu w styczniu trzytygodniowej kuracji antybiotykiem miałam już trzy ataki i kolejny wypad po antybiotyk przede Mną. 
 Helicobacter pylori to bakteria, która po dostaniu się do organizmu człowieka, może prowadzić do występowania wielu chorób górnego odcinka przewodu pokarmowego, m.in.: zapalenia błony śluzowej żołądka, choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy, a także zwiększa ryzyko rozwoju nowotworów żołądka, zwłaszcza chłoniaków. 
 Objawy zakażania Helicobacter pylori

 U niektórych osób zakażonych infekcja przebiega bezobjawowo. W terminologii medycznej określa się, że osoby te zmagają się z fenotypem łagodnego zapalenia błony śluzowej żołądka (jest to zapalenie "proste", które można wykryć tylko w badaniu mikroskopowym). Zapalenie to przebiega bez istotnych zmian w wydzielaniu kwasu solnego i nie niesie za sobą ryzyka choroby. 

 U innych osób (szacuje się, że u ok. 10-20 procent osób zakażonych) bakteria może być przyczyną problemów żołądkowych. Helikobakter pylori wytwarza enzym zwany ureazą, który rozkłada mocznik do amoniaku i dwutlenku węgla, przez co zobojętnia sok żołądkowy. Oprócz tego bakteria produkuje także inne substancje, które powodują stan zapalny mogący doprowadzić do zaniku błony śluzowej żołądka (zapalenie zanikowe). 

U tych osób diagnozuje się wrzody dwunastnicy i wrzody w części przedodźwiernikowej żołądka - schorzenia, które charakteryzują się zwiększonym wydzielaniem gastryny i kwasu solnego. W ten sposób bakteria najczęściej wywołuje objawy ostrego nieżytu żołądka, tj.: niestrawność, wzdęcia, ból w nadbrzuszu (przypominające bóle wrzodowe) nudności, wymioty, gorączka, pogorszenie samopoczucia, biegunka. Objawy te szybko przemijają. Nie znaczy to jednak, że bakteria została wyeliminowana. Aby zwalczyć zakażenie, należy podjąć odpowiednie leczenie. Należy to kontrolować i koniecznie wykonać gastroskopię. 

 To badanie rozpoczyna się znieczuleniem gardła i wprowadzeniem przez jamę ustną giętkiego, i elastycznego gastroskopu o średnicy około 8-12 mm. Badanie należy do krótkich, trwa około 15 minut i jest bezbolesne. Powikłania przy tego rodzaju badaniu są bardzo rzadkie, więc możemy je zaliczyć do bezpiecznych badań. Gastroskopia może być badaniem powtarzanym wielokrotnie, gdyż pacjent nie jest poddawany działaniu żadnych czynników szkodliwych. Jednak pomiędzy badaniami musi być zachowana kilkudniowa przerwa, wyjątkiem są wymagane badania z zalecenia lekarza.
 Ja naturalnie miałam go przeprowadzone, na szczęście póki co jest wszysto ok. Prowadzę sobię życiową sielankę razem z Nim, z tą bestią, której nie nawidzę, a jak się okazuję, musze z nią żyć. Narazie jest spokój, ogarniam;-) ale znowu czeka Mnie kolejna antybiotykokuracja..

Napisałam, myślę po krótkce wszystko prócz tego, w jaki sposób można się nią zarazić. 

Otóż droga zarażenia bakterią Helicobacter pylori nie jest do końca poznana, ale przyjmuje się, że bakteria przenosi się z człowieka na człowieka. Helicobacter pylori może być obecna na przykład w ślinie lub w kale. U małych dzieci może dojść do zakażenia drogą wymiany zabawek trzymanych uprzednio w ustach. Bakteria Helicobacter pylori może dość długo przebywać w wodzie jako forma przetrwalnikowa H. pylori, a pojawienie się drobnoustroju w wodzie jest wynikiem zanieczyszczenia jej kałem, przez co staje się ona potencjalnym źródłem zakażenia Helicobacter pylori. Jak widać, w całym otaczającym Nas świecie możemy mieć z tym styczność. Higiena tutaj to podstawa!!!
Uważajcie moi drodzy na basenach, kąpieliskach wodnych, zachowujmy ostrożność z dziećmi  przede wszystkim, gdziekolwiek.

 Postanowiłam o tym napisać, bo może ktoś ma jakieś doświadczenia z tym związane. Może ktoś ma jakiś problem z żołądkiem; częste bóle brzucha, wymioty, biegunki, zgaga, nudności, brak łaknienia. Te proste objawy mogą nieraz coś znaczyć, a lepiej w porę to zdiagnzować. W większości przypadkach przebiega jednak bezobjawowo, ale w niektórych właśnie takie sytuacje mają miejsce. Może ktoś użera się z tym czymś na codzień tak jak Ja i ma swoje historie z tym związane. Chętnie poczytam ten temat. 

1 komentarz: