czwartek, 16 marca 2017

ZA KULISAMI BLOGA

KUŹNIA HOME - OPISANE Z DOMU

 Kochani tak sobie patrzę w tego Mojego blogera, i właśnie wczoraj minęły pełne dwa miesiące odkąd tu jestem i dla Was piszę...
... no może nie tylko dla Was, bo dla siebie też, dla przyjemności, na pewno nie dla zabicia czasu, bo mając trójkę dzieci, dwóch przedszkolaków i jedną roczną potrzebującą teraz Mnie najbardziej córkę, to cóż, nie byłoby taktem narzekać na nudę. I nie piszę, tego, że starsze nie potrzebują więcej czasu, chodzi Mi raczej o to, że z Nią spędzam 24 godziny na dobę zazwyczaj;-) Moja mała potrzebuję bliskości, radości, zabawy, jak Wasze dzieci też, jedne Mniej , drugie więcej, ale to My rodzice od tego jesteśmy, żeby Im to zapewnić. Moje chłopaki tak samo coraz więcej wymagają, więcej czasu, uwagi, a już za nic w świecie nie pokaże Im, że są starsi, i że tej młodszej siostrze jestem bardziej potrzebna, Nie pokażę Im tego, bo co to ma do rzeczy. Z jakiej racji mieliby być poszkodowani. To Nam do jasnej cholery zachciało się trójki, więc trzeba teraz stanąć na wysokości zadania, a nie użalać się nad sobą, że nie ogarniamy. Mamy troje dzieci  i jeśli chociaż raz przejdzie Mi przez myśl, że z powodu jakiegoś tam bloga, który sobie wymyśliłam ONA I MOI CHŁOPCY, W TYM MĄŻ...są inaczej traktowani, zaniedbani...o tak, wiem gdzieś to już wcześniej pisałam, nie ważne, ważne jest to, że  nie ma takiej opcji, absolutnie. 

 To właśnie ten blog może być czasem nie ogarnięty przez miesiąc, dwa, czy nawet pół roku, i nikomu z tego powodu nie spadnie włos z głowy. Ten oto blog powstał dla czystej Mojej przyjemności i uświadomienia sobie, że jak się do czegoś dąży to trzeba to realizować.  Ale to nie znaczy, żeby się spełniać kosztem innych, jestem tego wrogiem numer 1. Piszę o różnych wypadach bez rodziny, no tak, bo żyję i mam do tego prawo, i wtedy jest z Nimi Ich tata, który tak samo jak Ja nieba by Im uchylił. Pewnie macie tak samo, nie jesteśmy odmieńcami, nie robimy nic nadzwyczajnego, po prostu kochamy Swoje dzieci. Każdy o Swoje pociechy dba jak może. Decydując się na rodziciestwo każdy ma obawy, ale każdy na własnej skórze poznaje z czasem, z czym to się wiąże i kocha tak jak tylko potrafi. 

 Wracając do strony kuźni home...Nie raz mam tak, że sobie myślę, co by tutaj napisać, a może coś upichce, albo wydziergam, ale to nie jest tak, że Ja mam zawsze na to siłę, ochotę, a co najważniejsze czy mam z czego to zrobić... i sobię wnioskuję, a co tam, przyjdzie Mi natchnienie i napiszę coś ciekawego. Hmm, co może być ciekawe. Nie wszystko dla wszystkich jest interesujące, nie można pisać o wszystkim. A czasem wydaję Mi sie, że właśnie może i tak mam, może mam bloga i o wszystkim, a w zasadzie o niczym. Staram się tą moją "nicość" jakoś tutaj grupować. Jak jest w opisie na stronie głównej, i tak też te moje pogrupowane, dla Mnie bardzo wartościowe, a niektóre z nich najważniejsze na świecie "nicości" jednak czegoś konkretnego dotyczą. Blog to pojęcie bardzo ogólne, nie raz, szczerze, nie zależy Mi, nie myślę o tym, wyłączam się i żyje w tej Naszej kuźni home realnie, fizycznie, po prostu jestem dla rodziny. I to nie jest tak, że codziennie dodaje posta, bo w rzeczywistości dodaje, jednak wygląda to zupełnie inaczej. Już tłumaczę, niecodziennie siedzę i klikam, o nie, nie, na pewno nie. Staram się regularnie dodawać coś, ale to mi zajmuję chwilę, Jednak do pisania muszę mieć chęć, więc bywa i tak, a przeważnie kiedy jestem sama z sobą, z całkowicie zrealizowanym planem na dzień, kiedy to Moja Jagódka smacznie śpi, siadam przed tym Moim czarnym prostokątem, co serca, ani też uczuć nie ma wogóle. Dlatego też Ja nie jestem mu dłużna i klikam w Niego natrętnie jakby za karę. ale czy ta chwila jest dla Mnie karą, na pewno nie, jest po prostu życiem. Hmm, może to śmieszne ale przytoczę Wam książkę, w której przygotowując się do matury, a mianowice książkę pt. "Proces" Franza Kafki przeczytałam od deski do deski, i mimo tego przez tą lekturę brakło mi paru punktów do uzysknia 100% na egzaminie ustnym, właśnie za życie głównego bohatera. Nie chce Wam tu gmatwać,  morał taki, że zadano Mi pytanie, co było największą karą dla skazanego, i okazało się kochani, że właśnie życie.;-) Ble, ble, taki Mój pomysł przytoczenia tego fragmentu, to tak na marginesie;-),  już tego nie kasuję...;-)

 Więc teraz na odwrót, klikam bo żyję, a żyję nie za karę, więc piszę, bo akurat mam trzy posty pod rządz w głowie, i uwierzcie Mi, wymaga to ogromnego skupienia, żeby to posklejać w całość, i tak te moje posty czekają na swój czas...i tak jeden z nich przeczytaliście właśnie w tej chwili...Dziękuję za poświęcenie mi tych paru minut;-);-)  Życze milego dnia, który nazywa się czwartkiem;-), a po nim jeszcze piątunio i weekendos;-);-);-) Także znowu powody do radości;-);-);-)

2 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, że nie jestem jedyną dojrzałą blogerka w blogosferze (mam 38 lat)! Ostatnio czytając blogi 14-latek czułam się jak biblijny Matuzalem :D
    Zaobserwowałam i zapraszam do mnie: http://altealeszczynska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również się cieszę;-) mam podobne odczucia, bardzo mi miło;-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń