poniedziałek, 27 marca 2017

KIEDY MĘŻCZYZNA MUSI WYJŚĆ I WYGLĄDAĆ PERFEKCYJNIE.

KUŹNIA HOME - OPISANE Z DOMU

Cześć kochani!!!
Dawno Mnie tu nie było. Weekend szaleńczo zleciał w atmosferze cudownych dla Mnie ludzi.
Gonitwa, szał, impreza, urodziny w Kuźni Home, no w każdym razie było wesoło...może później wrzucę jakiś przepis. Ale to nie o tym teraz..

 I tak sobota zleciała w mgnieniu oka. Niedziela podobnie, z takim wyjątkiem, że mieliśmy też okazję wyjść z domu i wiecie co sobie uświadomiłam? Czytajcie dalej, a wyjaśnię.  Rzecz ma się następująco...
 Doszłam do wniosku, że kobiety mają stanowczo dużo wiecej pracy niż mężczyźni. I uwaga, nie mam tutaj na myśli pracy ciężkiej, męczącej, fizycznej. Mam tu na myśli prace indywidualne. Pracę nad samym sobą. No może nie do końca można powiedzieć, że ta praca nie męczy. Ponieważ nieraz nawet doprowadza do frustracji. Dlaczego to kobiety żeby wyglądać i dobrze się czuć  ( choć pewnie są wyjątki ) muszą mieć fryzurę,  makijaż,  paznokie. To wszystko zrobione na pico bello. Bo do jasnej ciasnej, no jak Ja bez tego wyjdę!  No nie wyjdę! Chciałabym być tym wyjątkiem, ale nie jestem. Jak większość kobiet lubię się zrobic na bóstwo. Ile to wymaga czasu i poświęcenia. I jak my kochamy ten efekt końcowy. Tylko, że  zanim  to nastąpi, to ile się przy tym trzeba natrudzić. To naprawdę praca nieleżąca po stronie lekkich. Weźmy tutaj przykładowo  tusz do rzęs. Ile tym trzeba sie ponakręcać, powyciągać. I gdy już rzęsy prawie wyglądają idealnie, to akurat w tym momencie zechce Ci sie kichnąć. No k.u.f.w.a  m.a...

I wyglądasz jak po nocnym melanżu, kiedy to pierwszy raz miałaś z tą oto czarną bestią, zwaną dalej pędzelkiem, bezpośredni kontakt. I zmywasz te czarne trzepoty z oczu, i powtarzasz czynność  od nowa. Do tego cienie, eyeliner. Produkujesz się w skupieniu, żeby tylko zrobić prostą kreskę, ale właśnie w tej samej chwili ktoś woła popatrz, a Ty jak marionetka odgrywasz pierwszorzędną rolę i bezwarunkowo odwracasz głowę. Tylko jakoś temu czemuś na litere "e" nie chciało sie odskoczyć i wytatuował Ci kreche niczym zorro zupełnie za free. No już wszystkiego w tym momencie masz dosyć, ale przecież nie zrezygnujesz z makijażu dla jakiegoś jednorazowego niewypału. Baa, gdzie tam. Dla uspokojenia pomalujesz sobie jeszcze na dodatek paznokcie, trzeba jakoś odreagować. I tak też robisz, suniesz tym pędzelkiem od siebie do przodu, i tak tylko jeszcze 10 razy, nakładasz na to efekt fybrydowy. No a jak, matka też musi jakoś wyglądać, skoro wybrała zakupy zamiast kosmetyczki i na nią już nie miała czasu;-) I już to masz, jeszcze tylko wyschną  i będzie gicior. Mąż  się poszedł golić, dzieci grzecznie się bawią. Tylko akurat w jednym momencie tej najmłodszej zachciało  się siku. I patrzy tymi oczkami jak kotek ze Szreka i woła ee. No niestety to bierze górę, no cóż paznokcie pomalujesz drugi raz albo i zostawisz. Jak na paru odbije się ptaszek tweety, to przecież się nic nie stanie, zawsze to jakiś efekt sypki tytanu:-) Nawet, że ma jeszcze pampersa, nie mogłaś, no nie mogłaś pozwolić jej się zsikać, tak pięknie Cię prosiła spojrzeniem. 

 Jak zazdroszczę wszystkim Paniom, które się nie malują, bo tego nie lubią. I naprawdę musze powiedzieć, że podziwiam. Tak samo jak Panów, którym  do wyjścia żeby wyglądać  potrzeba tylko maszynki do golenia, parę kosmetyków  i ubioru. Myślałam tak do wczoraj. Sytuacja zmieniła się diametralnie, kiedy Mój m.. przeszukał cały dom i nie znalazł pasty do butów. No co to się działo,  co było dalej? Przecież nie przemyje butów  ze skóry szmatką. Nigdy w życiu. No uwierzcie mi, myślałam, że po dobrych paru latach małżeństwa, już nic mnie nie zaskoczy, a tu proszę,  okazała  się nią pasta do butów. I co jeszcze Moi drodzy, a to, że  krem, który dotychczas był kremem nawilżającym do ciała, okazał się być idealny  do butów.  NO CÓŻ, MIAŁ ZASTOSOWANIE NAWILŻAJĄCE SKÓRĘ, WIĘC  I NAWILŻYŁ...SKÓRĘ;-)
 I zrobił to perfekcyjnie😄😄😄

Życzę wszystkim miłego dnia!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz