wtorek, 7 marca 2017

DZIEŃ, W KTÓRYM RZĄDZIMY CAŁYM ŚWIATEM I PORZUCAMY DOMOWE SZALEŃSTWO

KUŹNIA HOME - OPISANE Z DOMU



 Od razu piszę z grubej rury...coś tam w głowie mam, tylko za nim do Was zaczęłam klikać to parę minut mi zajęło w poszukiwaniu internetu, bo wcześiej Moja roczna Jagódka oglądała teledysk krówki , którą uwielbia...i nieoczekiwanie włączyła mi tryb samolotowy;-);-);-) no po prostu jak Ją nie kochać;-)

 Ale powiem Wam coś jeszcze, miałam już nawet naszykowanego posta dla Was na jutro, bo znalazłam na to dzisiaj chwilę, ale sytuacja nie co się zmieniła i postanowiłam napisać coś innego i dodać go jeszcze dziś. Otóż chce Wam napisać, Nasza Jagódka rozkłada Mnie ostatnio na łopatki...Jest to śliczna, kochana, przeurocza dziewczynka, Moja córka, którą uwielbiam. Chodzi samodzielnie od 11 miesięcy, z czego jesteśmy zadowoleni, już nawet zapomnieliśmy kiedy nie chodziła, ten czas tak leci. Jednak jest pewien wielorazowy moment, który mi o tym przypomina, otóż jakieś 2 miesiące temu, no bo w sumie za parę dni kończy już 13 miesięcy, był czas kiedy moje podłogi były czyste przynajmniej dwa dni po ich umyciu. Nie powiem, bo przy dwóch chłopakach  z energią czasem nie wiadomo skąd, bywa różnie. Ale ta Nasza mała istostka z uśmiechem, słodkim, wzruszającym nie raz do łez, przebija wszystkich, moje skarpetki są ostatnio zmieniane trzy razy za dnia, i nie dlatego że cuchną , tylko najzwyczajniej klei się do nich kinderka, masło z kanapki, albo bywa też, że tworzę z podłogą tosta, bo akurat w momencie mojego kroku szynce zachciało się do Mnie przykleić.. i chodzę z tym mopem, jak matka polka, bo przecież jak nie Ja w tej chwili to kto, skoro mąż wraca z chłopakami po południu, a my nie będziemy przecież tak pełzać z tą wyściskaną przez maleńkie rączki i pełzającą przetworzoną żywnością na podłodze. Także ścieram to szybko, bo nie nawidzę za długo takiej sytuacji, ale jeszcze coś... co tam jeszcze sie świeci..., otóż telewizor, który był rano ścierany, właśnie transmituje na żywo całą historię mlecznej czekolady. Taka oto stworzona słodka sytuacja, więc usuwam to czekoladowe błotko , bo na sam widok tych słodkości aż Mnie mdi;-)

 I tak postanawiam robić obiad, gdzie mała kucharka oczywiście chce Mi pomóc, ale jakoś dziwnym trafem, nieoczekiwanie dostaje się do kosza na śmieci, a Ja dostrzegam to w ostatnim momencie, kiedy już tam wkłada rękę, w której trzyma łyżeczkę....ooooo nieeeee, i zapala Mi się lampka w głowie, bo ostatnio z Moim A debatowaliśmy na temat dwóch zatraconych w Naszej Kuźni łyżeczek, no i nie byłabym sobą jakbym w tej  chwili nie wykonała do męża telefonu i opowiedziała o całej sytuacji.

 I powiem Wam że po raz trzeci nadszedł czas, kiedy nie zdziwi Mnie nawet ćwiartka jabłka w  Mojej szafie z ubraniami, bo jakoś zawsze Jej tam po drodze, a muszę się przyznać, że  nie jestem zwolenniczką blokad na szafki, no może poza koniecznością szuflady z nożami, gdzie jest wiecznie zablokowana, ale muszę to przeżyć ;-) co do tego nie ma tutaj wogóle innej opcji., i tak Nam leci sympatycznie ten dzień, na miłej zabawie, ogarnianiu całej tej babskiej codzienności, analizowaniu każdej jednej rzeczy słysząc w oddali krówkę, która to właśnie "cały dzień biega i skacze", i nie oczekiwanie Mojej córce akurat dzisiaj uznało się zajrzeć do zapomnianej doniczki, i akurat dzisiaj uzała, że stanowczo za dużo w niej ziemi...o nie, ręce ma umorusane choćby przekopała cały ogródek... i właśnie doszłam do wniosku, czas na odpoczynek, nie będę czekać na propozycję męża na dzień kobiet, w sumie to babski dzień, i tak paroma telefonami załatwiam i  ustawiam plan... W końcu mam cztery kobiety w Moim życiu, które znam najdłużej, i  z którymi takie babskie wieczory wychodzą najlepiej, i dzień rezerwujesz od zaraz:-) 

A więc jutro szykowanie, szał, wieczór dla Nas;-);-) 

 Wszystkim kobietom, które nie mają jeszcze nic zaplanowane, życzę takiego spontanu jak u Mnie, a jutro szaleństwa, w końcu to Nasze święto:-);-);-)
Więc się bawmy!!! ;-) Bo jak nie My to kto;-);-);-) Udanego dnia;-)



2 komentarze:

  1. skąd ja znam te klejące podłogi :) przy mojej 1,5 rocznej córeczce jest to samo! takie spontaniczne wyjścia są super, właśnie się zorientowałam że dawno sobie takiego nie sprawiłam, trzeba nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no jak to fajnie że nie jesteśmy samowystarczalne;-) więcej takich wypadów;-)

    OdpowiedzUsuń