czwartek, 30 marca 2017

BABY BLUES- KIEDY ŻYCIE PO NARODZINACH PRZERASTA

KUŹNIA HOME - OPISANE Z DOMU

O czym będzie ten wpis? Każdy kto oglądał film "Baby blues" to wie o czym to będzie. Jednak Ja dzisiaj opiszę to trochę bardziej szczegółowo, być może znajdzie się osoba,  która zna sytuacje nie tylko z filmu i doskonale to zrozumie...

Otóż historia matki, której codzienność bycia mamą przerasta i wychodzi stanowczo spod kontroli. Ktoś może powiedzieć co za matka, bezduszna baba, no przecież jak ktoś może nie kochać swojego maleństwa. Tylko jest różnica między matką, która świadomie olewa macierzyństwo,  zupełnie się do tego nie nadaje, i zupełnie świadomie godzi się na krzywdę dziecka. A inna rzecz jest wtedy, jeśli matka kocha swoje dziecko,  tylko przychodzi moment, kiedy pierwsze kroki w macierzyństwie Ją przerastają i powoli zaczyna sobie zdawać z tego sprawę,  tylko jakoś dookoła nikt tego nie widzi.  A ona sama próbuje z dnia na dzień się z tym uporać, tylko zamiast być lepiej, to jest coraz gorzej. Coś zaczyna być nie tak, powoli widzi, że coś się dzieje, i myśli, że ma nad tym kontrolę. Jednak przychodzi dzień,  w którym zupełnie Ją  traci. Z matki kochającej, troskliwej, próbującej  zapewnić Swojemu dziecko jak najlepsze warunki istnienia, robi się potwór. Potwór, który zapomina że  kocha, zapomina o rzeczach i ludziach dla Niej najważniejszych. Tylko, że to nie potwór, to osłabiona psychika matki.  Mąż, bywa że nie widzi nawet zmian, a bywa I tak , że jest bardzo zaskoczony przewrotną sytuacją  i zupełnie akcji nie rozumie. Tak, no co tu rozumieć, skoro rano wychodzi do pracy, po południu wraca i widzi u żony zmęczenie.  No tak, przecież On też pracował, taki ten dzień mieliśmy ciężki.  Tylko ile ta żona zdąrzyła wypocząć po porodzie. Ile nocy z tego przespała,  ile przekarmiła, ile  przebujała,  tylko Ona sama wie. Dziecko nie powie na głos, samo jest zagubione.  Są Panowie, że uczestniczą,  pomagają,  zastępują. Tzw. zmiana pałeczki. Ale ileż jest sytuacji innych. I matkę wtedy dopada to całe baby blues, często mylone z depresją poporodową. Jednak to nie to samo. Tylko, nie róbmy tutaj scen, że to wina tylko i wyłącznie męża, nie. Nie mam tutaj tego na myśli. Zaraz wyjaśnię.

 Baby blues, co to jest? Ten stan nie bierze się z niczego,  rodzi się ze zmęczenia,  braku wsparcia, znudzenia sytuacją. Matka chce mieć nad tym zupełną kontrolę i najzwyczajniej w świecie ją ma, tylko jakoś to wszystko powoli bierze w łeb. Jak ważna w tym wszystkim jest obserwacja. Kochani uwierzcie, ile jest takich sytuacji, gdzie matkę przerasta zwyczajne przystawienie do piersi. Otóż okazuje się, że to nie jest takie zwyczajne. Każda matka miała z tym do czynienia po raz pierwszy i różnie bywa. Jest sytuacja, że mały brzdąc ciągnie cyca i nie ma z tym zupełnie probemu. Jednak bywa i tak, że matka chce karmić, ma mleko, i za wszelką cenę przystawia, próbuje a tu nic. I jak to wszystko ma się do osłabionej sprawności fizycznej, jak i psychicznej. No nie jesteśmy przecież z  żelaza. Nie raz możemy liczyć na wsparcie, na pomoc dośwaidczonej osoby, np. mamy. Ale ile jest sytuacji takich, że tej pomocy nie mamy, albo i mamy ją z kolei w wielkim stopniu przesadzoną. Najlepiej uciekłabyś wtedy od tego wszystkiego, ale to nie jest sposób na wyjście z sytuacji. I w dużej mierze mają tutaj wpływ na to właśnie nasze hormony.

 W pierwszych dniach po porodzie gospodarka hormonalna jest kompletnie zaburzona. Pojawiają się duże ilości oksytocyny i prolaktyny, które są niezbędne do obkurczania macicy i produkcji pokarmu, za to niski jest poziom endorfin – hormonów szczęścia. Jeśli dodać do tego ciągłe zmęczenie spowodowane brakiem snu i stres związany z nowymi obowiązkami przy dziecku, to nietrudno zrozumieć, skąd u świeżo upieczonych mam baby blues.

 Baby blues tak jak depresja poporodowa sprawia, że jesteś nerwowa, lękliwa i smutna. Przez baby blues masz poczucie utraty czegoś, ale nie do końca jesteś w stanie uświadomić sobie, czego. Łatwo tracisz panowanie nad sobą, jesteś niecierpliwa, rozkojarzona i płaczliwa. Niemal każda młoda mama, cierpiąca na baby blues, ma kłopoty ze snem i jest stale zmęczona. Nie ma ochoty zadbać o siebie czy dom, a opieka nad dzieckiem staje się dla niej obowiązkiem ponad siły. Na szczęście baby blues, w przeciwieństwie do depresji poporodowej, szybko mija.

 Baby blues daje o sobie znać zwykle w 3–5 dobie po porodzie, po upływie tygodnia objawy się zmniejszają, a po dwóch tygodniach znika. Jego mechanizm nie został jeszcze do końca poznany. Na to, czy się pojawi, wpływ mają prawdopodobnie dwa czynniki: wahania hormonalne oraz psychika kobiety. 

 Każda kobieta po porodzie potrzebuje wsparcia, a temu, kto wyśmiewa się z poporodowego rozchwiania kobiecych nastrojów i bagatelizuje problem, powinno się skopać tyłek dosłownie.

Najlepszym sposobem kochane mamuśki na polepszenie tego beznadziejnego stanu jest wyjście do ludzi, na spacer, gdziekolwiek. I nawet jakbyście miały maleństwo zostawić w domu z tatą. Nie patrzeć na nic, na nikogo. Tata sobie doskonale poradzi. A nasz stan się polepszy, uwierzcie w to. Do tego makijaż, pójście do fryzjera, kosmetyczki. Zrobienie czegoś dla siebie. Chociażby nawet zjeść coś pysznego. Jak to działa pozytywnie!!! ;-) 
Pamiętajmy, to tylko przejściowy stan, który mija ;-) Nie wstydźmy się tego, pogadajmy z kimś. Nie dajmy mu za wygraną!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz