wtorek, 21 lutego 2017

PRZYWIĄZANIE, SENTYMENT, MIŁOŚĆ DO CZWORONOGA



Pies- można by powiedzieć członek rodziny...
 to Mój prezent na pierwszą rocznicę ślubu. Pojechaliśmy z mężem do Zakopanego, jeszcze bez dzieci, nie licząc pięciomiesięcznego bobasa w brzuszku. Spacery bywały wtedy zupełnie dłuższe, niczym rejsy dookoła świata, a może tak się Nam tylko wydawało... Nie liczyło się czasu, od Nikogo poza sobą nie było się zależnym, było inaczej, czy lepiej, na pewno spokojniej, nie koniecznie lepiej.

 Jesień tego roku była bardzo zimna, było ponuro, mroźnie, zupełnie jak w opowieści wigilijnej o dziewczynce z zapałkami..."... było zimno, śnieg padał, zaczynało się już ściemniać..."  ale Nam to zupełnie nie przeszkadzało...

 Tą otaczającą szarość rozświetlił Nam mały, biały, puchaty, wesoły skoczek, okrąglutki niczym kulka piesek. Był piękny, muszę przyznać że od dziecka poza kotami inne zwierzęta dla mnie mogłyby nie istnieć, może nie tyle nie istnieć, co po prostu nie były dla Mnie, tak już miałam, nie przeszkadzały mi, ale też specjalnie nie byłam do żadnego, no może poza kotem przywiązana.
 Ale ten biały puchaczek był cudowny, zauroczył Mnie od pierwszego wejrzenia. Patrząc na niego, podziwiając go, nawet nie słyszałam jak Mój Mąż na literę A wypytał się już o wszystko. Ile ma tygodni, jaka rasa, czy posiada rodowód, co je, jaki duży urośnie, przeanalizował wszystkie za i przeciw.   Ja wpatrzona myślami gdzieś daleko,  gdzieś tam w oddali usłyszałam :
-  bierzemy go? To owczarek podhalański, jest piękny, prawda?
- Co , co proszę? Ja i pies? Nigdy w życiu! 
...Hmm, czemu jestem taka uparta,  może się skuszę...taki jest ładny...jakoś to ogarnę.. -wtrąciła gdzieś tam moja podświadomość.

 Musimy się zastanowić, pójdziemy coś zjeść i najwyżej się wrócimy...to decyzja bardzo odpowiedzialna, nie może być pochopna...

...Urok osobisty tego pieska zwyciężył...już za jakąś godzinę szliśmy z pieskiem do hotelu. Po drodze dwa razy zdążył męża zmoczyć, bidulek był przerażony, nowi opiekunowie, droga powrotna była jeszcze dłuższa niż jakikolwiek spacer dotychczas...
...i się zaczęło, pierwsze co zrobiliśmy wchodząc do hotelu, to zapytaliśmy o możliwość przechowania pieska w pokoju. Tak, oczywiście nie ma problemu...
Wszystko jest możliwe za odpowiednią opłatą, oczywiste.



 I już nie było odwrotu, doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z zobowiązania. No cóż sami tego chcieliśmy, Ale jest fajny, za nie długo urodzi Nam się dzidziuś, a podobno pies dobrze wpływa na rozwój emocjonalny dziecka. Wiadomo, wymaga to odpowiedniej dyscypliny ze strony psa, czyli wcześniejszej dokładnej tresury pod tym kątem, ale wszystko da się pogodzić. Wiedziałam że taki kudłacz wpłynie też na porządek w domu i jeszcze częstsze sprzątanie. Ale damy radę, będzie dobrze...





Jednak pewnego razu zapadła decyzja, że pies kwalifikuje się na dwór, nie tyle, że przeszkadzał, tylko było mu za ciepło, robił się z Niego coraz większy olbrzym, miał trudności z chodzeniem po panelach. Kupiliśmy nawet chodniki ale i tak cierpiał, ogrzewanie mu nie służyło, cierpiał...



 Odżył na podwórku, oj było zupełnie inaczej, był w swoim żywiole, do momentu wziętego się znikąd problemu z chodzeniem. Okazało się że jest konieczna operacja z powodu dysplazji stawów biodrowych. Usłyszeliśmy że to wrodzona wada, stąd też odpowiedź na ślizganie po panelach. W trakcie wzrostu miał coraz większy problem z poruszaniem się. Operacja polegała na przecięciu kości i skręceniu blachami pod innym kątem. Pierwszy raz widziałam Mojego męża w takim stanie jak weterynarz przed zabiegiem zapytał co robimy, czy usypiamy psa czy ratujemy? Był to ciężki okres, zżyliśmy się z Nim bardzo, ale jedno było pewne, pies zostaje. ..

przecząc powiedzeniu pies z kotem żyją wbrew pozorom dobrze;-)


 Owczarek podhalański nadaje się do rodzin z dziećmi, jest doskonałym opiekunem. to spokojny pies, tolerancyjny dla dzieci. Jest doskonałym stróżem i opiekunem domu. 



i tak z Nami jest już 6 lat...Niestety nie jesteśmy w domu zawsze i nie możemy go wszędzie zabierać, a nie raz nas nie ma tydzień, nawet dwa ze względu budowę domu...więc cieszymy się bardzo że mamy rodzinę, na którą możemy liczyć, siostrę i mamę która dokarmia, i siostrzeńca który daje Mu się wybiegać i wyszaleć...Za co też dziękujemy;-)


Z doświadczenia możemy powiedzieć żeby uważać na psy bez rodowodu, z nieznanego pochodzenia, usłyszeliśmy wtedy od weterynarza że tą wadę miał prawdopodobnie genetyczną i że nie pierwszy raz się spotyka z taką sytuacją jeśli chodzi o podhalańczyka zakupionego na bazarze...

chociaż My i tak nie żałujemy...;-)





2 komentarze:

  1. Pies to po prostu członek rodziny, fantastyczny, najwierniejszy. A dzieci jak fajnie mogą złapać kontakt ze zwierzakami. Super!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko co napisane to prawda, pozdrawiam;-)

    OdpowiedzUsuń