wtorek, 28 lutego 2017

NIE BĘDĘ OWIJAĆ W BAWEŁNĘ, MÓJ MĄŻ ZAKOCHAŁ SIĘ W INNEJ- ODCHODZIĆ?


KUŹNIA HOME - OPISANE Z DOMU

 Od jakiegoś czasu wszystko układa się inaczej. Nie raz jakoś leci, a nie raz mam dość. Potrzebuję od tego wszystkiego odpocząć. Też tak macie? 
 Jesteśmy po ślubie 7 lat, w zasadzie w tym roku już będzie osiem, i nie jest zawsze kolorowo...Jak to w życiu bywa, raz jest pięknie jak w romansie, codzienność usłana różami, cud, miód, słodyczy pełna gama. Jednak przychodzą nie raz te ciężkie dni, kiedy człowiek chciałby uciec jak najdalej stąd...
 Nie ma idealnych związków, można się kochać, szanować, ale zawsze przyjdzie jakiś odpowiedni moment by ot tak zupełnie nieplanowanie się posprzeczać. Ale trzeba to przetrwać, po każdej burzy przychodzi przecież słońce. Bycie optymistą w takich sytuacjach jest dobrą cechą.

 Ileż idzie wstrzymać, jak w pewnym momencie wali Ci się cały świat. Przychodzi ten znany Ci bardzo dobrze człowiek z pracy, z którym 7 lat temu wzięłaś ślub i mówi, że się zakochał w innej.
 No w tym momencie bierze Cię jasna cholera i  masz ochotę powyrywać Mu wszystkie włosy z głowy, których u Niego nie uraczysz, bo jest łysy jak palec. W pierwszej chwili myślisz że żartuje, ale kiedy On tłumaczy że naprawdę, już od roku jest ktoś kogo kocha bardzo mocno. Dzieci posyłasz do swojego pokoju żeby nie były świadkami tej chorej sytuacji, ..no diabli wszystko wzięli, a niech spada na drzewo, nie pokażesz Mu przecież, że Ci ukrzywdził, o na pewno nie, przecież sam wybrał, widocznie tak chciał, więc co, Ty teraz masz udawać że będzie ok, i pójdzie to w zapomnienie, nigdy w życiu, wykrzykujesz mu całą litanię epitetów, wywalasz mu obiad spod nosa, który szykowałaś żeby sobie zjadł po ciężkiej pracy..., kiedy to On, próbuje coś tłumaczyć między wierszami Twojej burzy mózgu...ale Ty dalej swoje, wyobrażasz sobie jakąś inną, z którą to On na kuchennym stole.....a niech da sobie spokój, niech sobie do Niej idzie, dam sobie radę... i wydobywa w końcu z siebie, a Ty słyszysz kochanie...koteczku Mój.....
 ......chciałem powiedzieć, że zakochałem się rok temu... w Naszej córce;-);-);-)
 No nogi masz jak z waty, zaraz chyba padniesz ale w między czasie go zabijesz;-) ale słyszysz dalej:
 Jest taka cudowna i piękna, cieszy Mnie każdy dzień kiedy mogę na Nią patrzeć, kiedy do Mnie lgnie jak jeszcze parę miesięcy temu do Twojej piersi, kiedy się uśmiecha, kiedy mówi tata, no po prostu dla Niej oszalałem. Bardzo Ją kocham, chłopców przecież też tak samo, ale Ona jest taka delikatna, już widać, że dziewczynka, po prostu zwariowałem na Jej punkcie...



Wtedy czujesz się jakby właśnie przejechał Cię pociąg... Ale też wszystko z Ciebie spływa jak wiadro wody w śmigus dyngus ...Przecież nie jesteś zazdrosna, a raczej jesteś zadowolona, To inna miłość, tak samo mocna, ale inna- miłość ojcowska...miłość ojca do córki...



Każdy prawdziwy facet powinien wybudować dom, posadzić drzewo  i spłodzić syna, nawet nie wiem czy dobra kolejność, ale skądś wzięło się to powiedzenie. ..łatwo mówić, trudniej wykonać...
Natomiast też podobno każdy ojciec swoją córkę określa jako swoją księżniczkę, swoje oczko w głowie, córeczkę tatusia- te stwierdzenia z niczego też się nie wzięły.  Ojcowie czasem potrafią być bez pamięci zakochani w swoich córkach. Rozpieszczają swoje damy, spełniają każde zachcianki, ale próbują też obronić przed złem całego świata. Nawet nie chcą słyszeć o krzywdzie dziejącej się Ich córce. To Oni, tatusiowie chcą być bohaterami, opiekunami, obecnymi na każde zawołanie...Oczywiście mając małe księżniczki przychodzi Im to o wiele łatwiej niż w późniejszym wieku córki...ale kochający ojciec przezwycięży nawet największe kaprysy młodej damy.  Ta miłość jest naprawdę piękna, nawet czasem bardzo wzruszająca, To Ojciec dla każdej córki jest pierwszym facetem w Jej życiu...który kocha bezwarunkowo, kocha jak swoją księżniczkę i dumny jest z Niej jak paw;-)
co z resztą widać;-)



4 komentarze:

  1. wiesz ale mi sie zrobilo przykro ale jesli o taka milosc chodzi co to poznal rok temu to teraz musi pielegnowac ja codziennie i podziwiac nie zapominajac o tobie powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. nie chciałam nikogo do przykrości doporowadzić, a raczej pokazać jak mocna jest miłość ojca do córki, no pozwoliłam tu sobie małą zmyłkę w temacie.
    no masz rację, ale nie mogę być zazdrosna, po prostu mąż teraz ma więcej do kochania;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. taki mąż to nie mąż. ja bym odeszła, a raczej jemu kazała się wynosić :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ale jaki mąż, taki , który kocha swoją córkę, przeczytałaś dobrze posta, nawiązałam do miłości ojca do cóki, z Nami wszystko ok;-)

    OdpowiedzUsuń