piątek, 24 lutego 2017

KIEDY CHCESZ ŻEBY TA CHWILA TRWAŁA WIECZNIE...

KUŹNIA HOME - OPISANE Z DOMU



 Mam rodzinę i kocham Ją ponad wszystko. Doceniam czas kiedy mogę każdy mały szczegół zaobserwować od pierwszych miesięcy u Mojej córki a teraz też starszych synów,  i przekazuje każdy nowy news telefonicznie od razu mężowi i wszystkim innym. Cóż, tak to już jest, że wszystkiego wszyscy nie są w stanie widzieć bezpośrednio.


  -Pierwsza zupka zrobiona przez Ciebie indywidualnie dla Niej w obawie czy nic Jej nie zaszkodzi, to nic, że umorusała się jak mała świnka puszczona na błotko;-), ale coś zjadła, smakowało Jej, teraz już pójdzie z górki.
 -Pierwsze siku na nocnik- biegasz po całym domu, to nic że dziecko zostawione samopas na zimnych panelach z golutką pupą, ale Ty latasz choćbyś 6- tke trafiła w totka i chwalisz się reszcie domowników że tam coś jest, jest parę kropek, zrobiła, zawołała ee i jest siku, no szok.
 -Pierwsze kroki, naginasz się jak sumo czekający na kontratak i prosisz żeby tylko jeden kroczek posunęła się w Twoją stronę.
 -Pierwsza piłeczka wrzucona do zabawkowego kosza, brawo słyszysz, małpka woła i po angielsku dodaje gola, a Ty nawet potrafisz z Nią w tej chwili znaleźć wspólny język.
 -Pierwsze słowo mama, to już zupełnie zwala Cię z nóg, masz je jak z waty, oczy zaszklone i mokre jak  szyba w największą ulewę stulecia.
 - Pierwsze wyprawa Syna do przedszkola, podekscytowana jesteś, choćbyś to Ty szła do niego pierwszy raz.
 - Pierwsze ubranie się dziecka bez Twojej najmniejszej pomocy, i chodź w Niego wierzysz i tak stoisz nad Nim jakby komisja przy egzaminie maturalnym.
 - Pierwsza sprzeczka z synem o nie warty tego bałagan w pokoju, w której wybuchasz za kolejną, jedną z wielu prośbą i masz ochotę wyjść z siebie i stanąć obok, jednak za chwilę słyszysz: "Mamo, ale Ty jesteś kochana", po tych słowach wymiękasz i czujesz się jak sopel lodu w gorący, upalny dzień.
 - Pierwsza pobudka z samego rana, otwierasz oczy, gramolisz się z łóżka i słyszysz: Mamo wstawaj zrobiłem śniadanie, wszystko naszykowane, tylko musisz podgrzać mleczko;-)

I warto żyć dla tych chwil, uświadamiasz sobie, jak cenne jest być w domu i widzieć to wszystko. Jak dobrze że to Ty nie musisz dzień w dzień wychodzić do pracy dając buziaka w czółko, i  zastanawiać się co będzie potem. ... 

 Budzisz się rano po nieprzespanej nocy, podczas której jeden budzi się bo chce siku, drugi potrzebuje wyczyścić nos bo od paru dni męczy go katar, a trzecia wystarczająco za dużo czasu spędziła już w swoim łóżeczku. Jak cenisz sobie wtedy fakt że nie jesteś do tych trzech szkrabów sama. Zdajesz sobie sprawę, że musisz jeszcze przejść przez całą falę rytmicznych pochrapywań i wydobyć z nich Twojego męża. No tak, że tak tylko On jeden potrafi smacznie przespać sobie całą noc, kiedy Ty czuwasz, bo nie można nazwać tego spaniem i słyszysz nawet cyfrowy zegar na piekarniku,  o nie, nie ma opcji, budzisz go natychmiast, bo przecież się nie roztroisz w tym jednym głośnym momencie. 

 Więc jesteś matką, żoną, masz rodzinę i kochasz ją ponad wszystko i nie ma ale...jest tylko czas, którego potrzebujesz by najzwyczajniej w świecie odetchnąć. Czasami  ...
Każdy w życiu chyba tak ma że potrzebuję odetchnąć. Nie mówię o wakacjach, bo trudno odetchnąć w 100% na maksa, kiedy po szalonych dniach pełnych wrażeń, macie powtórkę z nocnej rozrywki z domu w jeszcze silniejszym wydaniu, a za dnia tony piachu z pobliskiej plaży znajdują się w każdym jednym centymetrze ubrania i nie tylko ubrania i próbujesz ten cały melanż jakoś ogarnąć, i jedynym ratunkiem jest w tym czasie podane gotowe śniadanie, czy obiad oraz plażing, smażing, chociaż z tym też różnie bywa, bo gdy leżysz cala w olejku to właśnie Twoje dzieci zmoczone i całe z piachu mają ogromną potrzebę Cię przytulić, ale co tam zastygasz w bezruchu, przecież wyschniesz, i leżysz dalej, kiedy to Tata buduje z dziećmi zamek z piasku, bo Ty na szczęście akurat w tej sytuacji zupełnie nie jesteś w tej dziedzinie fachowcem....



 Nie, nie mówię o wakacjach...

 Mówię o tym jak to dobrze uciec jest czasem od codzienności i stanąć z Kimś kto jest tego wart (nie mam na myśli męża i dzieci;-)) w zupełnie innym miejscu niż jest dom. Jeśli tylko nadejdzie moment i odpowiednia propozycja, to wyrobisz się w 20 minut z umyciem włosów, odlotową fryzurą i makijażem, bo przecież "domową kurę" trzeba jakoś zatuszować. Doceniasz ten czas jak nowy banknot 500 zł, hm, co Ja mówię, raczej 500 euro ;-) i chcesz żeby ta chwila trwała wiecznie...

 Życzę wszystkim Paniom więcej taki chwil, a Panom dobrej organizacji, żebyśmy My po powrocie nie miały zastrzeżeń i spokojnie bez żadnych trosk mogłyśmy wyjść częściej;-);-);-) 

2 komentarze:

  1. Byłem pewien że co innego masz na myśli. ;) Jak wróce to dam Ci inny temat o tym tytule :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Będziesz miał okazję, bo wieczorkiem wybywam;-);-);-)

    OdpowiedzUsuń